Algorytm na codziennik zmartwień

Poranek z piekła rodem Jest poniedziałek godzina 7 rano, a ja już zdążyłam odrzucić jedną ofertę pracy, a drugą przeoczyć. Nie żeby wciągnął mnie Instagram, czy inne social media, jestem tak zakręcona od samego rana, bo czas goni nieubłaganie, musimy się wyprowadzić do końca sierpnia, czyli za 26 dni. Postanowione miałam podpisać nową umowę doRead moreRead more

Między nienawiścią a miłością jest bardzo cienka granica

Długo nad tym myślałam jaki mam zamysł na  tego bloga. Wydawało mi się, że poprzednie dwa, a nie czekaj, trzy, były łatwiejsze, bo dotyczyły tematyki mojego zawodu, a mianowicie dietetyki. Kto nie chce czytać w obecnym świecie darmowych porad żywieniowych. Problem polegał na tym, że w cale nie chciałam aby mój blog służył sprzedaży. WRead moreRead more

Prolog

O tym ile razy zaczynałam od początku nawet nie chce myśleć. A może i chce bo całkiem lubię zaczynać wszystko od początku. To uczucie kiedy wszystko jest nowe i nieznane i niesie ze sobą ogromne nadzieje. Kiedy z ekscytacji nie można spać i ściska trochę w brzuchu, ale ściska tak, że nie chcesz żeby przestało,Read moreRead more